Operatorzy telekomunikacyjni w Polsce przeznaczają średnio 3 mld zł rocznie na rozwój sieci światłowodowych, stacji bazowych, infrastruktury szkieletowej i bezpieczeństwa łączności. Dzięki temu konsumenci mają dostęp do szybkiego internetu, a nasze usługi telekomunikacyjne należą do jednych z najtańszych w Europie – to wnioski z raportu „Rynek telekomunikacyjny w Polsce” przygotowanego przez firmę Arthur D. Little na zlecenie Konfederacji Lewiatan. Eksperci podkreślają jednak, że mimo ogromnych inwestycji polski rynek wymaga deregulacji, wyrównania konkurencji z globalnymi potentatami czy długofalowej strategii.
Nakłady inwestycyjne operatorów sieci na polskim rynku telekomunikacyjnym wynoszą średnio 3 mld zł rocznie. Tylko w 2024 roku w całej branży zainwestowano 9,5 mld zł. Czterech głównych operatorów, czyli Orange, Play, Polkomtel/Plus oraz T-Mobile, w latach 2014–2024 wyłożyło na stół w sumie 94,4 mld zł.
– Dzisiaj mamy w Polsce bardzo dobry punkt startowy. Jest nim wysoka jakość usług przy jednocześnie niskich cenach dla użytkowników końcowych – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Mateusz Kowalczyk, dyrektor ds. doradztwa strategicznego w Arthur D. Little.
Dane z raportu pokazują, że zasięg LTE w Polsce obejmuje 99 proc. populacji, a z sieci 5G można korzystać w 89 proc. gospodarstw domowych. Ponadto udział wydatków domostw na usługi telekomunikacyjne pozostaje w naszym kraju poniżej średniej europejskiej. W 2023 roku wyniósł 1,8 proc. wobec 2,2 proc. w Unii Europejskiej. Dla porównania Czesi na usługi telekomunikacyjne wydają 2,4 proc. domowego budżetu, Rumuni – 2,7 proc., a Bułgarzy – 3,1 proc.
– Porównując kondycję polskiego sektora do innych krajów europejskich, możemy powiedzieć, że mamy dwie perspektywy. Pierwsza z nich to jakość usług. Na tle naszych sąsiadów wypadamy bardzo dobrze zarówno pod względem pokrycia sieci 4G czy 5G, prędkości transmisji danych, jak i rozwoju sieci światłowodowych. Tutaj wszędzie Polska jest albo jednym z krajów, który jest wysoko czy powyżej średniej, albo porównywalny z dużymi gospodarkami, które mają dużo większe, zamożniejsze te sektory – wyjaśnia przedstawiciel firmy Arthur D. Little.