Sztuczna inteligencja staje się jednym z kluczowych czynników globalnej konkurencyjności, a Unia Europejska, mimo silnego zaplecza badawczego i przemysłowego, wciąż traci dystans do Stanów Zjednoczonych i Chin. To w dużej mierze efekt rozdrobnionych przepisów oraz nadmiernych i trudnych do wdrożenia obowiązków regulacyjnych. Komisja Europejska zaproponowała Cyfrowy Omnibus jako początek szerszego upraszczania prawa cyfrowego, ale branża technologiczna podkreśla, że na razie zmiany są kosmetyczne.
Cyfrowy Omnibus to pierwszy pakiet przeglądowy regulacji cyfrowych w Unii Europejskiej. Ma uporządkować system przepisów, które przez lata narastały warstwami – od RODO, czyli rozporządzenia o ochronie danych osobowych, przez DSA i DMA, czyli akty o usługach cyfrowych i rynkach cyfrowych, aż po sektorowe regulacje dotyczące sztucznej inteligencji, danych czy cyberbezpieczeństwa. Ta fragmentacja utrudnia europejskim firmom wdrażanie innowacji, generuje koszty i powoduje, że wiele przedsiębiorstw, szczególnie małych i średnich, rezygnuje z inwestycji w nowe technologie.
– Cyfrowy Omnibus zaprezentowany przez Komisję Europejską to zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Jeszcze kilka lat temu w Unii Europejskiej w ogóle nie mieliśmy dyskusji o uproszczeniu prawa, a tym bardziej o deregulacji prawa unijnego. Bardzo cieszy, że w nowej kadencji Komisji Europejskiej zaczęła się ta dyskusja, a Polska w czasie swojej prezydencji rozpoczęła konkretne starania o zmianę europejskiego prawa w celu jego uproszczenia – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji, podczas trzeciej edycji CEE Innovation Day, organizowanego przez Metę i Związek Cyfrowa Polska.
Według resortu dyskusja o uproszczeniach musi prowadzić do realnej zmiany kierunku europejskiej polityki regulacyjnej. Dotychczas to właśnie Unia była pionierem tworzenia kolejnych ram prawnych dotyczących technologii, nie analizując, czy ich kumulacja ogranicza konkurencyjność europejskich firm.
– Dużo pracy przed nami, ponieważ mamy w UE jeszcze wiele obszarów, które należy uprościć. Ale jest ten pierwszy ważny krok i od niego można zaczynać pracę – ocenia wiceminister cyfryzacji.
Do potrzeby głębokiej deregulacji odwołują się także firmy technologiczne, które zwracają uwagę, że Cyfrowy Omnibus nie jest wystarczającą odpowiedzią na potrzebę zmian umożliwiających rozwój innowacyjności. Ich zdaniem europejski rynek cyfrowy jest dziś jednym z najbardziej obciążonych prawnie na świecie. Liczba nakładających się przepisów, wymogów i odpowiedzialności jest większa niż w USA czy państwach Azji, co wpływa na tempo wdrażania innowacji oraz gotowość inwestorów do lokowania projektów AI w Europie.
– W Europie od wielu lat jest takie przekonanie, że regulacje to jest to, co pozwoli jej się stać liderem światowym. To tzw. efekt brukselski: my będziemy pierwsi, którzy będą regulować daną technologię, i to spowoduje, że wszyscy pójdą za nami. Sztuczna inteligencja jest tego bardzo dobrym przykładem. Mamy AI Act, czyli pierwsze regulacje tej technologii na świecie. W konsekwencji Stany Zjednoczone i Chiny rozwijają się w obszarze sztucznej inteligencji, a Europa jest niestety w tyle: nie tworzy dzisiaj wielkich modeli językowych, nie inwestuje wystarczająco w sztuczną intel